Z pamiętnika przyszłej mamy (część 3)

21.03.2015
Autor:

Badania prenatalne – wykonywać czy nie? Nie jest to konieczność. Refundowane są z NFZ dla kobiet powyżej 35. roku życia lub z prawdopodobieństwem wad genetycznych. Można też wykonać prywatnie, ale to już spory koszt za pełen pakiet. W naszym przypadku wykonano, tak jak w pierwszej ciąży, ze względu na ryzyko związane z moim zdrowiem. Postanowiłam podzielić się swoimi odczuciami na ten temat i przybliżyć proces ich wykonania.

Na USG prenatalne jechaliśmy spokojni. Córka jest zdrowa, więc cóż mogłoby się dziać? Lekarz powiedział, że nie podoba mu się przezierność karkowa – ok. 3,2. Wykonano test krwi PAPPA. Wyniki otrzymaliśmy po tygodniu. Wysokie prawdopodobieństwo aż 3 wad genetycznych. Dlaczego? W naszych rodzinach nie było żadnej choroby genetycznej. Leków na początku ciąży (ani podczas starań) nie braliśmy. Tysiące myśli. Lekarz zalecił amniopunkcję. Brzmi strasznie. To jednak badanie podobne do biopsji, gdzie igłą przez powłoki brzuszne pobiera się płyn owodniowy do analizy genetycznej. Ta na 98% potwierdza lub wyklucza wady genetyczne. Badanie prowadzone jest pod stałym nadzorem USG, aby nie uszkodzić dzieciątka. Wyszłam do domu zaraz po “zabiegu”, który trwał 15 min. Należy oszczędzać się bardzo przez ok. tydzień, ponieważ igła biopsyjna narusza błonę macicy. Czekanie na wyniki było istnym utrapieniem – ok. 21 dni. Bałam się, miałam tysiące myśli, zaczęłam wpadać w depresję. Na szczęście miałam wielkie wsparcie w mężu, który od samego początku mówił, że dziecko będzie zdrowe, a nawet jeżeli okaże się, że nie, to sobie poradzimy. Wynik na szczęście wyszedł prawidłowy – kariotyp prawidłowy męski. Będzie synuś :) Po kilku tygodniach robi się kolejne USG prenatalne (oceniające rozwój dziecka) i echo serduszka płodu.

Jeżeli badania wyszłyby z wynikiem negatywnym, mielibyśmy opcję terminacji ciąży lub przygotowania się do życia chorego dziecka. Niektórzy wolą nie wiedzieć, inni natomiast woleliby się przygotować na ewentualne leczenie, poszukać specjalistów itp., by ten mały człowieczek otrzymał pomoc zaraz po narodzinach.

Nie mam zamiaru nikogo tu straszyć, chciałabym tylko przekazać wszystkim mamom w trakcie prenatalnej gorączki, aby nie martwiły się na zapas. Ja niestety czytałam wszystko w Internecie i mimowolnie przez prawie miesiąc się nakręcałam, coraz bardziej wpadając w dołek. Powiedzcie partnerowi o wszelkich obawach. Wsparcie rodziny dużo daje. Pamiętajcie, że Wasz stres odczuwa też dziecko. Trzeba być dobrej myśli i nie odrzucać osób, które darzą nas dobrym słowem, wsparciem i miłością.

Źródło obrazka: Flickr